Katechizm Kościoła Katolickiego

O biblijnych korzeniach Wielkiego Postu:
/ środowa audiencja Papieża Benedykta XVI w Popielec /:
Współczesny świat jest dla Kościoła pustynią, czasem próby. Świadectwa biblijne pouczają nas jednak, że dzięki Bożej interwencji doświadczenie to może się stać czasem łaski .Środową katechezę Papież poświęcił znaczeniu Wielkiego Postu. Przypomniał, że pierwotnie okres wielkiego postu był związany z przygotowaniem katechumenów na chrzest. Z czasem objął ogół wierzących, nawiązując do bogatej symboliki biblijnej czterdziestodniowych i czterdziestoletnich okresów próby.
„Nazwę «Post czterdziestodniowy» należy rozumieć w kontekście tradycji biblijnej, w której liczba 40 ma znaczenie symboliczne. W Starym i Nowym Testamencie oznacza szczególny czas oczekiwania i powrotu do Boga. Jest wyrażeniem archetypicznym, które określa czas trwania potopu, etapy życia Mojżesza, lata wędrówki narodu wybranego na pustyni, długość rządów królów Dawida i Salomona, także czas pobytu na pustyni Pana Jezusa oraz Jego ukazywania się uczniom po Zmartwychwstaniu. Nasz Wielki Post jest również określonym wydarzeniem, czasem naszego nawrócenia, naśladowania Jezusa, danym nam po to, by żyjąc Słowem Bożym tak jak On pokonywać pokusy, by korzystać z historii narodu wybranego, dla którego czas pustyni był okazją dojrzewania w wierze i powrotów do Boga”.

Po co Bogu post?

 Kościół zachęca do podejmowania osobistych wyrzeczeń. Przypomina też, że post nie jest dietą, że chodzi o odmówienie sobie czegoś ze względu na Boga. Powstaje
Katolickie przepisy postne nie są surowe – to pewne minimum życia duchowego - ale Kościół zachęca do podejmowania osobistych wyrzeczeń. Przypomina też, że post nie jest dietą, że chodzi o odmówienie sobie czegoś ze względu na Boga. Powstaje pytanie: po co właściwie Bogu nasz post?
Zacznijmy od rzeczy podstawowej: post polega na zrezygnowaniu z pewnego dobra na rzecz dobra większego. To, czego się wyrzekamy, nie jest złe. Chodzi jednak o dobro większe. Jakie?
Pierwszym dobrem jest wolność. Moja własna wolność, która mówi, że mogę żyć bez tego czy innego dobra. Nie jest mi konieczne. Nie muszę się nim podpierać czy pocieszać. Post – wybrane dobrowolnie doświadczenie braku – sprawia, że szukam pomocy u Boga i u Niego ją znajduję.  Chodzi o to, by – jak mówił święty Paweł – umieć cierpieć biedę i umieć obfitować. O to, by móc się cieszyć każdym dobrem wiedząc, że moje życie od niego nie zależy.

Drugim dobrem jest solidarność z drugim człowiekiem. Poszcząc mamy szansę dzielić choć w części doświadczenie ludzi głodnych, spragnionych, cierpiących, żyjących w nędzy. Mamy szansę nie tylko rozumowo przyjąć ich cierpienie, ale niejako dotknąć go od środka. Możemy też tym, co mamy, co nam pozostanie, obdarować tych którzy nie mają. To idea jałmużny – wielkopostnej i każdej innej. Wyrzec się czegoś dla kogoś.

W końcu– jak wskazują mnisi - post odsłania nas samych. Zabierając to, czym się na co dzień podpieramy, pokazuje jacy jesteśmy. Wydobywa na wierzch nasze wady, może na co dzień, w komforcie często skrzętnie poukrywane. Nie po to, by nas pognębić, ale by podnieść. Bóg wybrał nas właśnie takimi, jakimi jesteśmy i takimi ukochał.

I to ostatnia myśl na temat postu. Jeśli ma być podejmowany ze względu na Boga (a tylko takie wyrzeczenie jest postem) musi płynąć z pragnienia dobra i do dobra prowadzić. Z miłości do Boga, do bliźniego i (wcale nie ostatnie) do siebie samego. Post nie jest kontrolowanym masochizmem czy narzuconym bezsensownym samoudręczeniem. To nie sztuka dla sztuki...

Jeśli zatem chcę podjąć post– to dla jakiego dobra?

 


 
galeria_parafia_16.jpg