OGIEŃ, PŁOMIEŃ CZY ZAPAŁ?

Jezus w dzisiejszej Ewangelii mówi o czymś, co jeszcze nie nadeszło. Zapowiada czasy, kiedy Jego uczniowie napełnieni Duchem Świętym zstępującym pod postacią ognistych języków wyjdą z Wieczernika, zerwą z tradycją religijną swoich rodzin i w nowej wspólnocie – Kościele – rozpoczną przemianę losów świata.

Ogień, który staje się pożarem, sieje zniszczenie i spustoszenie.

Ujarzmiony w piecu ogrzewa domowników i pozwala przygotować smaczny obiad. Ogień zamknięty w sercu człowieka, czyni go zdolnym do przekraczania siebie, podejmowania nowych wyzwań i przemiany życia.

Czasami widać go w oczach zakochanych ludzi.

Czasami wyczuwa go dziecko przytulone do piersi matki.

Człowieka niesionego ogniem rozpoznamy po entuzjazmie z którym zabiera się do swoich obowiązków albo zaraża swoje otoczenie.

Ten ogień sprowokował Agnieszkę do odrzucenia względów zalotnika.

Dodał odwagi Barbarze do okazania nieposłuszeństwa ojcu.

Nakazał Maksymilianowi wystąpić z szeregu.

Ten ogień pomógł świętej Matce Teresie wystąpić z jednego zgromadzenia zakonnego aby założyć nowe.

Uzdolnił Oskara Romero do zajęcia miejsca po stronie ubogich i wykorzystywanych.

Ten ogień to Duch Święty działający w chrześcijanach każdej epoki.

Zdolnych do buntu przeciw temu, co niedoskonałe;

egoizmowi, wykorzystywaniu, pogardzie i niesprawiedliwości.

Ich życie jest jak roztwór nienasycony:

ciągle chce czegoś więcej, nigdy nie zadowalają się tym, co już osiągnęli.

Nosisz już ten ogień w sobie?

Zacznij od zapału, podsycaj płomień!

Jezus pragnie, abyś się spalił.

 

„Dzień Pański”

 

Liturgia Słowa: Jr 38, 4-6.8-10; Hbr 12, 1-4; Łk 12, 49-53;

 


 
galeria_parafia_7.jpg