W Polsce trudno wyobrazić sobie taką sytuację, że nie ma ktoś odprawić niedzielnej Mszy świętej w kościele parafialnym, że chcemy się wyspowiadać, ale nie ma spowiednika – nie naszego zaufanego, u którego lubimy się spowiadać, ale po prostu żadnego.

Że z braku księdza musimy odłożyć ślub czy chrzest dziecka albo że bliska osoba odchodzi do wieczności bez sakramentów świętych.

Tego typu historie, kojarzone przez nas zazwyczaj z Kościołem na Wschodzie za czasów Związku Radzieckiego, mają miejsce także dzisiaj w wielu krajach misyjnych. Misjonarze obejmujący opuszczone parafie, gdzie od lat nie było księdza, mogliby wiele opowiedzieć o tym, w jakim stanie żyli tam wierni – „znękani i porzuceni jak owce nie mające pasterza”.

Jednak kapłani nie są jedynymi robotnikami Bożego żniwa.

Jezus powołał apostołów, ale także siedemdziesięciu dwóch uczniów, posłał też z misją ewangelizacyjną inne osoby, czasem, wydawałoby się, zupełnie do tego nieodpowiednie – na przykład Samarytankę, której dotychczasowe życie nie było budujące., czy opętanego, zaraz po wyrzuceniu z niego złego ducha.

A czy ja czuję się robotnikiem na Bożym żniwie?

Czy jestem gotów być posłanym tam dokąd prowadzi mnie Duch Święty?

Jest to zasadne pytanie dziś, gdy w dużych miastach naszej ojczyzny karierę robi praktyka określana z angielskiego „churching, co można z grubsza przetłumaczyć jako „turystyka kościelna”. Polega ona na tym, że wierny nie czuje się związany z jedną parafią, lecz z bogatej oferty duszpasterskiej wybiera sobie to, co mu w danym momencie najbardziej odpowiada – Msze odprawiane przez znanych księży, atrakcyjne nabożeństwa, kościół z odpowiednią atmosferą lub dobrym organistą. Zjawisko to można uznać za pozytywne, jeśli wynika z  autentycznych poszukiwań duchowych. Bywa jednak, że staje się czymś w rodzaju ciągłego szukania „usługi na najwyższym poziomie”.

Istnieje wtedy niebezpieczeństwo widzenia siebie w roli „usługobiorcy”, który życzy sobie być odpowiednio obsłużony, konsumenta, a nie robotnika gotowego do podjęcia służby.

Żniwo jest naprawdę wielkie i przyda się każda para rąk – rodziców i dziadków przekazujących wiarę młodym pokoleniom, ludzi, którzy w różnych środowiskach dają świadectwo swojej wiary słowem i sposobem życia, którzy czują się odpowiedzialni za miarę innych – a także gorliwie modlą się dobre i święte powołania kapłańskie.  Jaka jest moja rola?

Panie Jezu, poślij robotników na żniwo. Pokaż, gdzie mnie posyłasz, abym mógł przynieść Ci plon”.

/ “ Słowo wśród nas ” /

Liturgia słowa: Wj 19,2-6a ; Rz 5;6-11 ;  Mt 9,36-10,8 /

 


 
galeria_parafia_13.jpg