Wzruszająca deklaracja

Pana Jezusa.

W odczytanym dzisiaj fragmencie Ewangelii

nieco mylące jest słowo „chrzest”.

Jesteśmy przyzwyczajeni do sakramentów świętych i zwykle „rozpędzamy się”, nawiązując do naszego chrztu i zobowiązań z niego wynikających.

Tymczasem Boża Nowina nie zaczyna się od zobowiązań,

zaczyna się od przypomnienia prawdy jak Panu Bogu zależy na każdym  nas.

Wydarzenie nad Jordanem dzisiaj opisane poprzedza cały okres działalności publicznej Syna Bożego, który przyjął postać człowieka.

On dopiero potem „ przyniesie prawo”,

dopiero potem „otworzy oczy niewidomym”.

Święty Jan skorzystał z używanego wówczas znaku chrztu – obmycie w wodzie jest czytelnym symbolem pragnienia, by pozostawić za sobą zło,

by obmyć się i zacząć od nowa.

Tamten chrzest nie czynił nikogo dzieckiem Pana Boga, nie włączał do społeczności Kościoła.

Czemu zatem Jezus przyszedł do swego krewnego, który wzywał do nawrócenia i pokuty, skoro ani nawrócenia, ani pokuty nie potrzebował?

Chciał świadomie, publicznie stanąć obok tych,  dla których przyszedł.

Pokazał wszystkim, jak bardzo chce być blisko człowieka,

który już raz / a może i wiele razy / zlekceważył Miłość Stwórcy.

Chrzest w Jordanie to deklaracja Jezusa z Nazaretu – ogłasza, że nie brzydzi się grzesznikiem, że staje obok tych, co się zagubili – co powinni żałować,

obok tych, którzy nie umieją kochać.

Pan Jezus chce stanąć na czele wszystkich, którzy uwierzą w Boga pochylającego się nad człowiekiem.

Warto zapamiętać tę deklarację Jezusa kochającego człowieka.

 

/ „Dzień Pański”/

 

 

Liturgia Słowa:  Iz 10,1-5.9-11;   Tt 2,11-14; 3,4-7;    Łk 3, 15-16.21-22 /

 


 
kosciol_tyl.jpg