Obecność obowiązkowa.

Na ogół lubimy chodzić na przyjęcia i przebywać z rodziną czy znajomymi przy stole. Tak świętujemy różne okazje, wyrażając swą radość.

Dzisiejsza Ewangelia ukazuje ucztę.

Słowo Boże podaje jednak pewien warunek,

aby mieć zapewnione na niej miejsce.

Troska króla z Ewangelii sprawiła, że krąg zaproszonych na ucztę stawał się coraz szerszy, sięgając aż po „złych i dobrych”. Finałowa scena pokazuje, że trzeba na niej być lepszym niż wówczas, gdy było się jeszcze na zewnątrz.

„Strojem weselnym” jest wiara wyrażająca się w dobrych uczynkach.

Jego brak powoduje bolesne wyrzucenie na zewnątrz.

Przez łaskę chrztu otrzymaliśmy zaproszenie na tę wspaniałą ucztę,

a w Eucharystii odczuwamy jej przedsmak.

Już teraz, nie czekając końca czasów, możemy spożywać niebiańskie dary, zapowiedziane przez Izajasza – Ciało i Krew Chrystusa.

Już teraz uczta weselna trwa nieprzerwanie dla nas.

Pamiętajmy o tym, że jakkolwiek daleko od Boga zaprowadziłyby nas „rozstajne drogi” grzechu, to każdy z nas ma zaproszenie i wyznaczone miejsce na ową ucztę – tu na Eucharystii i tam w niebie.

Ów wspaniały Król, czyli Bóg – nasz Ojciec, wciąż nas zaprasza i oczekuje, chcąc hojnie zaspokoić każdą naszą potrzebę,

dzięki czemu naprawdę niczego nam nie braknie.

Jeżeli nawet przyszliśmy bez „stroju weselnego”, to jeszcze nic straconego. Brud naszych duchowych szat możemy wybielić w sakramencie pokuty i pojednania.

Co więc robimy z tym zaproszeniem?

Czy na Eucharystii radujemy się z Bożego zbawienia,

czy może jesteśmy jak nieobecni z Ewangelii?

 

„ Dzień Pański””

Iz 25, 6-10a ;  Flp 4, 12-14. 19-20 ;  Mt 22, 1-14

 


 
galeria_parafia_16.jpg